Postanowiwszy podzielić się ze Światem moimi wymysłami kulinarnymi, znalazłam najprostszą drogę - kulinarny blog.
Chciałabym jedynie na wstępie zaznaczyć, iż nie wszystkie przepisy będą moje, lecz np. z moimi zmianami, postaram się pisać przynajmniej raz dziennie, będę odpowiadać na wszelkie pytania i... jestem studentką, co odrobinę przeszkadza w tworzeniu coq au vin czy innych niesamowitych potraw.
Także będzie po mojemu, prosto, w miarę tanio i będę się starała znajdywać zamienniki.
Na pierwszy ogień mego opisu pójdzie upichcony dziś kurczak z garam masalą.
Historia tej potrawy jest banalna i z pewnością każdy z Was miał kiedyś taki pomysł na to,że upichci coś fajnego, bez szukania przepisu.
U mnie zbiegło się to z nakarmieniem koleżanki oraz współlokatorki oraz faktem posiadania kurczaka w lodówce.
Garam masalę dorwałam na Bożonarodzeniowym (!) targu warszawskim, gdzie mili Hindusi obniżyli dla mnie nawet cenę tej niezwykłej przyprawy.
Cóż to garam masala? Ano, przyprawa o bardzo ciekawym aromacie i nadająca potrawom niezwykły smak, pochodząca z kuchni indyjskiej, która polecam kupić, bo większości półproduktów w Polsce dostać się nie da. Wg znanej i cenionej nad wyraz encyklopedii internetowej zawiera kmin rzymski, kolendrę, czarny pieprz, kardamon, liść laurowy, goździki, cynamon, chili, gałkę muszkatołową.
Dziwnym trafem ja w swojej wyczułam dziś także miętę...! Ale możliwe, iż to problem z moim powonieniem.
Warunkiem tego dania jest posiadanie garam masali, niestety. Zamiennika nie potrafię sobie wyobrazić.
Następnie - mięso. Jako iż jadam jedynie jasne mięso to moje mięsne przepisy będą zazwyczaj z tymi rodzajami, poza tym - nie wyobrażam sobie tutaj innego mięsa. Jeśli jednak pragniecie eksperymentów to nie krępuję:-)
Do przygotowania 2 porcji potrzeba:
2 filetów z kurczaka
2 saszetek ryżu (jeśli sypany to mniej więcej jednej filiżanki)
garam masali
paryki ostrej i słodkiej
curry
soli i pieprzu
oleju
wody
dwóch łyżek mąki
Pierwszą rzeczą,jaką robimy jest gotowanie ryżu - kiedy ten będzie sobie wolniutko pykał, my w tym czasie przygotujemy resztę dania.
Na porcje dla dwóch osób (którymi można się solidnie najeść) wystarczy tacka piersi z kurczaka/filetów z indyka. Dla 4 osób polecałabym dwie. Mięsko kroimy w kawałki, nie za grubo, nie za drobno - byle zmieścić kawałek na widelcu.
Kolejnym składnikiem jest czosnek - ja biorę 3 ząbki, jednak ilość może być dowolna. Kroimy czosnek bardzo drobno, wrzucamy na rozgrzaną oliwę/olej do garnka.
Kiedy czosnek lekko się przyrumieni (i zacznie się rozchodzić przepyszny zapach po naszym mieszkaniu...), dorzucamy dwie małe łyżeczki garam masali, paprykę ostrą, paprykę słodką, curry, sól, pieprz. W proporcjach wedle uznania - mnie zawsze sypnie się za dużo papryki ostrej, ale to danie nie powinno być łagodne.
Przyprawy z czosnkiem powinny zamienić się w niezbyt apetycznie wyglądającą, za to pachnącą zgoła egzotycznie breję. Wtedy wrzucamy do tego mięso pokrojone w kawałki, zalewamy wszystko 3/4 szklanki wody zimnej i podkręcamy ogień. Kiedy się zagotuje, ściszamy ogień, przykrywamy pokrywką i dusimy około 20 minut (w praktyce - póki ryż nie zmięknie), mieszając co parę minut, by nie przywarło do garnka.
Odcedzamy ryż, przelewamy zimną wodą i dokańczamy naszego kurczaka.
Trochę sosu, który powstał z połączenia przypraw z wodą i olejem odlewamy do kubka (pół kubka mniej więcej) i wsypujemy 2 łyżki mąki, mieszamy, aż się połączy w maź o konsystencji kremu. Przerzucamy maź do garnka, zwiększamy ogień i mieszamy, aż sos zgęstnieje i zrobi się gładki (w razie grudek musimy delikatne roztrzepać je trzepaczką)
Nakładamy ryż na talerz, polewamy sosem z mięsem i możemy wcinać:-)
Potrawa została stworzona ze składników dostępnych w mieszkaniu - jest bardzo ciekawa w smaku, mimo prostoty wykonania.